2026-05-26

(11)

Zerkam wstecz i mam wrażenie, że w tym roku udaje mi się kończyć o wiele więcej projektów niż jeszcze rok wcześniej. Nie wiem z czego to wynika, ale - na pewno nie ma nudy w tym moim kreatywnym rękodzielniczym światku i non stop coś dziergam, kończę, zaczynam coś nowego, a w głowie pojawiają się coraz to nowsze pomysły. 

W ostatni weekend udało mi się skończyć i zblokować chustę, którą - mam wrażenie - robiłam naprawdę dłuugo, choć to tylko wrażenie. Ale zanim o chuście i swetrze, który również w ostatnim czasie skończyłam to chciałabym dzisiaj wrócić jeszcze do kilku drobnych akcesoriów, które ukończyłam i sfotografowałam jeszcze wcześniej. 

Na pierwszy rzut idzie komplet, który sobie wymyśliłam chcąc mieć również coś z tego sławnego, luksusowego kaszmiru. I tak powstała mała chustka plus równie niewielka opaska na głowę z Cardiff Cashmere Classic (kol. 543). Oba projekty bazują na wzorze Sophie Shawl od PetiteKnit, przy czym chustka (z totalnym pominięciem wytycznych dotyczących włóczki i próbki obliczeniowej podanej we wzorze) dziergana była zgodnie z instrukcjami, natomiast ta niewielka chustka mimo iż bazuje na tym samym wzorze to jednak dodawanie oczek i ich redukcja jest już zupełnie zmieniona. W związku z tym, że ukończone zostały pod koniec kwietnia to nie miałam okazji ich dłużej ponosić, więc swój test bojowy będę miały dopiero na jesień. Dziergałam na drutach 3,25 mm i na komplet zużyłam niespełna 3 motki. 

Dzisiaj będzie bardzo zielono. Kolejny ukończony projekt to mitenki z mojego własnego wzoru na Samhain Eve Mitts. Wzór nie w tym momencie dostępny do sprzedaży i ciężko mi powiedzieć, czy jeszcze kiedykolwiek będzie. To się zobaczy. W każdym razie to był taki wzór, który powstał z myślą o zużywaniu mini moteczków, które zostają po większych projektach - jak się dzierga skarpety to ze 100 gramowego motka włóczki zazwyczaj zostaje mi 35-30 gram, z których później niewiadomo co robić. Także tutaj zużyłam kłębuszek od Slavica Yarns Domovik HT w kolorze Ancient Forest. Dziergałam na drutach 2,25 mm i mitenki ważą 29 gram. 



Ostatni projekt, którym dzisiaj się dzielę to dość spontaniczny udzierg. Mianowicie na targach włóczki w Warszawie nabyłam włóczkę Make it Blumchen w bardzo ładnym odcieniu zielonego z drobnymi kwiatuszkowymi cekinami w jaśniejszym odcieniu zieleni. W ramach wykorzystywania resztek postanowiłam połączyć ją z włóczką Metropolis od Scheepjes w kolorze Karachi i tak powstała czapka. Bazowałam na darmowym wzorze Incredible Expanding Gnome Cap, ale z własną liczbą nabranych oczek i własną kombinacją ich redukowania. Dziergałam na drutach 3,00 mm i jeśli chodzi o Metropolis to zużyłam niemal cały motek, natomiast tych cekinów wydaje się, że zostało mi jeszcze sporo na cewce. Czapka wyszła ciekawie i na pewno zostaje u mnie, choć kusi mnie by zrobić jeszcze inne wersje kolorystyczne. 

2026-05-07

Raport z frontu robótkowego (10)

 Od czasu do czasu chodzą mi po głowie takie myśli, że może by już skończyć z całym tym dzierganiem. Ile można? Mam już pół szafy swetrów, szydełkowe chusty leżą i czekają na lepszy czas. Szufladę ręcznie dzierganych skarpet i czapek tyle, że do końca życia powinno mi starczyć. Słowem - nie mam potrzeby dłużej nic dziergać. Oczywiście swetry i skarpety dla Oli to trochę inna bajka, bo dziecko mi nieustannie rośnie i wyrasta, więc dziergam coraz to większe rozmiary, a ostatnio już nawet damski XS. Oczywiście takie myśli mają swoje uzasadnienie, aczkolwiek niewiele zmieniają - praktyczny aspekt dziergania to jedno, a zupełnie osobną kwestią jest to, co mi to zajęcie daje. A daje mi to jednak sporo satysfakcji. Pewnie mogłabym swoją kreatywność przelać na coś innego, ale póki nie wyczerpie się w dzierganiu, to właściwie po co? 

Tyle tytułem wstępu. Mam wrażenie, że sporo się u mnie ostatnio dzieję na drutach i szydełku. Kolejne projekty ukończone, inne nabrane na drutach. Jeszcze inne czekają w pudle na lepszy czas i więcej chęci. Nadchodzące lato mnie nie spowalnia i mimo zamiaru wydziergania kilku typowo letnich projektów to na drutach nadal dużo wełny. 

 Przy okazji luźniejszego weekendu w końcu udało mi się jako tako namówić dziecko do zrobienia kilku zdjęć ukończonych dla niej projektów. 

Pierwszy projekt to sweter, który wydziergałam na przełomie roku. Kolejna odsłona Eva Cardigan ze wzoru PetiteKnit, i ponownie Drops Fiesta. Jak już pisałam, Ola chętnie nosi oba kardigany z tego samego wzoru i z tej samej włóczki (na szczęście w różnych kolorach), więc z czystym sumieniem i jedno i drugie mogę polecić. 




 TECHNIKALIA: 

  • Eva Cardigan Junior by PetiteKnit 
  • włóczka: Drops Fiesta w kolorze 39 (cherry jam) zużycie około 7 motków (wagowo jednak 365 g) - rozmiar 10/11 lat 
  • druty: 4,00 mm i 3,5 mm 

Kolejny projekt został ukończony stosunkowo niedawno, ale mimo cieplejszej pogody Ola nadal chętnie z niego korzysta. Ciekawostka jest taka, że praktycznie w ogóle nie miałam takiego swetra w planach na najbliższy czas, ale jakoś tak wyszło, że przy okazji zamówienia innych włóczek wskoczyło mi do koszyka kilka motków Tilii od Filcolany w pięknym zielonym kolorze, więc natchniona tym kolorem i wiosną zabrałam się za dzierganie i tak oto powstał sweter Foxberry (to już moja czwarta wersja swetra z tego wzoru, więc również serdecznie polecam) 




 TECHNIKALIA:

  • Foxberry by Sari Nordlund 
  • Włóczki: Arwetta Classic (809) + Tilia (326) - obie włóczki od Filcolana, zużycie na romiar XS to około po około 3,5 motka jednej i drugiej nitki.
  • Druty: 3,5 mm i 4,00 mm - sweter dziergałam na drutach kwadratowych ChiaoGoo Quads w związku z czym ścieg gładki wydaje się być ściślejszy niż w moich poprzednich wersjach tego swetra, ale dla finalnego rozmiaru to zrobiło to żadnej różnicy, bo sweter układa się dobrze na ciele. 

I ostatni projekt dla Oli, miłośniczki jazdy konnej oraz wełnianych skarpet do spania - skarpety w koniki:




 TECHNIKALIA: 

  • wzór: Socks Konyk  by Olya Kilic 
  • włóczki: Arwetta Classic (Filcolana) w kolorze 977 (Marzipan) około 33 gram oraz Zauberball Crazy (Schoppel Wolle) w kolorze 66 Route - około 19 gram
  • druty: 2,25 mm

Kusi mnie by zabrać motyw tego konika i włożyć go na schemat, który jest trochę bardziej urozmaicony. Pewnie kiedyś pokuszę się o to, gdyż ta wersja rozmiarowo wyszła "na styk" więc nie posłuży jej zbyt długo. 

Na dzisiaj to by było na tyle. W kolejnym raporcie podzielę się kilkoma projektami, które zrobiłam dla siebie (albo i nie). 

2026-04-13

Raport z frontu robótkowego (9)

Ależ ten czas leci. Mam wrażenie, że chwilę temu były siarczyste mrozy i śnieg, a dzisiaj za oknem mogę podziwiać już coraz bardziej zielone drzewa i kwitnące krzewy. Wiosna w pełni, ale na drutach nadal dużo wełny i praca wre. 

Co zrobiłam w czasie, gdy mnie tu nie było? 

Zacznę od swetra, którego zaczątek pokazywałam już poprzednim razem. To Riddari -  jeden z najpopularniejszych islandzkich wzorów, w moim wydaniu to już kolejna odsłona tego swetra, tym razem postawiłam jednak na rudości i brązy.

 

Technikalia: 

  • wzór: Riddari
  • włóczka: Ístex Léttlopi - kolory -  9427 Rust Heather (327 g), 53 Acorn Heather (54 g), 1420 Murky (50 g), 1418 Straw (37 g), 9421 Celery Green Heather (13 g), 1419 Barley (11 g), 52 Black Sheep Heather (3 g) - część z nich to resztki, po moim poprzednim lopiku kreatywnie wplecione w ten projekt dla urozmaicenia. 
  • druty: 3,5 mm/4,0 mm/4,5 mm
 

 


 Przy okazji świąt i kilku dni z dala od miasta miałam również okazję sfotografować w końcu chustę, którą skończyłam jeszcze w ubiegłym roku.

Technikalia: 

  • wzór: Wodnik (Aquarius) od Heklowane Rękodzieło 
  • włóczka: 3-nitkowy motek ombre od Zakręcone Motki, kolory z zestawu pierwotnie przeznaczonego na chustę Ryby (u mnie ten wzór powstał z innego motka) - 1500 metrów, zużycie niemal całkowite. 
  • szydełko: 3,00 mm 


 Z takich większych projektów, które ukończyłam w tym roku powinnam mieć jeszcze zdjęcia kolejnego kardiganu Eva Junior, który dziergałam dla Oli, ale nie doczekał się nadal zdjęć. Może uda mi się ją namówić na jakieś fotki jak wypiorę teraz ten sweter i potraktuję go golarką do wełny, bo od samego początku jest często noszony, co niezwykle mnie cieszy, bo po to właśnie robię dla niej te wszystkie rzeczy. 

Przechodząc zatem do mniejszych projektów to wygląda na to, że mam do pokazania zaledwie dwie pary skarpet. 

 Pierwsze, o których pisałam w poprzednim poście. Moja wariacja na temat DRK Everyday Socks od Andrea Mowry. Włóczka: Hot Socks Madena (4-ply) od Gründl w kolorze 02, druty 2,00 i 2,25 mm, zużycie włóczki na rozmiar 38/39 to około 73 gram. 


 Druga para powstała w ramach zabawy w tzw. MKALu Fairy Tale Flowers Socks od Home of Cords  i moja para powstała na drutach 2,25 mm z włóczek:  Kashwool (Concept by Katia) w kolorze 300 - nieprodukowana już mieszanka wełny, nylonu i kaszmiru + dwie włóczki Metropolis od Scheepjes - 28 Vancouver oraz 49 Ajman - wszystko to wyciągnięte z dna zapasów. 


  W marcu udało nam się z Olą wybrać na targi Woolfashion do Warszawy. Doświadczenie o tyle ciekawe, że dobrze sobie raz na jakiś czas przypomnieć czemu właściwie nie lubi się takich imprez. Cóż, jako introwertyk chyba jednak pozostanę przy zamawianiu włóczek z dostawą do domu, ale co tego dnia kupiłam to moje, i Oli - w końcu ona również stawia swoje pierwsze kroki w tym dziewiarskim światku, z szydełkiem w ręku :)




 

 

2026-01-29

Raport z frontu robótkowego (8)

 Styczniowe dzierganie dobiega końca. To był dobry, fajny miesiąc dziergania na luzie, bez żadnej presji, bez większych oczekiwań i wymagań.

Pierwsza ukończona rzecz to czapka, która powstała ze wzoru na Musselburgh od Ysolda Teague. Wzór jest o tyle ciekawy, że właściwie można tę czapkę wydziergać ze wszystkich możliwych kombinacji włóczek, bo nie zakłada żadnej konkretnej próbki obliczeniowej. Zamiast tego mamy tabelkę i po przerobieniu kilku rzędów początkowych możemy sobie sprawdzić ile oczek na 10 cm nam wychodzi w robótce (bez blokowania) i na podstawie wyniku podążać dalej za instrukcjami. Także u mnie ta kombinacja była dość specyficzna, bo zdecydowałam się na połączenie ze sobą trzech różnych nitek. I mamy tutaj Arwette od Filcolany (kol. 334), moher Tilia również od Filcolany (kol. 373) oraz nitkę z mini cekinkami Make It Blümchen od Rico Design (kol. 1) i to wszystko przerabiane na drutach w rozmiarze 3,00 mm. Zużycie włóczek to mniej więcej 1,5 motka Arwetty i tak samo Tilli, natomiast cekinów szacując po metrażu pozostałych włóczek - około 0,7 szpulki. Konstrukcyjne jest to pewnego rodzaju tuba zawijana do środka, więc tak naprawdę mamy podwójną warstwę dzianiny, a dodatkowo jest na tyle długa, że można ją zawijać ponownie na uszach, więc dostajemy aż 4 warstwy grzejące! Wzór jest naprawdę godny uwagi i polecenia. 


 Różowa Musselburgh trafiła do mojej siostrzenicy, więc postanowiłam pokusić się o własną wersję (zima nie odpuszcza a moja czapka z Peer Gynt wydawała się być niewystarczająca ciepła na takie mrozy) ale w w związku z brakiem odpowiedniego motka z cekinami, w mojej wersji tylko dwie nitki. Również Arwetta od Filcolany (kol. 148) oraz tym razem Drops Kid-Silk (kol. 66), ale druty te same 3,00 mm. Moja wersja jest nieco dłuższa, więc zużyłam około 1,7 motka Arwetty i 1,5 motka kid-silka. 

 


 Ostatnią rzeczą jaką udało mi się skończyć w styczniu są skarpetki, które powstały na bazie wzór DRK Everyday Sock od Andrea Mowry z włóczki Zauberball Crazy od Schoppel-Wolle (kol. 2692) na drutach 2,00 mm. W tej wersji spód stopy przerabiam ściegiem gładkim i moim zdaniem to naprawdę wygląda lepiej niż, gdy przerabia się je ściągaczem, więc na drutach mam kolejne skarpetki w tej samej odsłonie, choć z innej włóczki. Skarpetki są większe niż zazwyczaj dziergam dla siebie, więc razem z czapką powędrowały do siostry.


 Okazuję się, że choć szafa pełna swetrów to przy takich mrozach najchętniej noszę tylko dwa z nich - jeden to sweter z Peer Gynt w warkoczy - gruby i ciepły, a drugi to sweter z Lettlopi Lopi, typowy Lopapeysa, choć ponoć nie wolno tak mówić o swetrach wydzierganych poza Islandią. No serio, jakby to miało jakiekolwiek znaczenie jak nazwę swój własny sweter wydziergany dla samej siebie ze oryginalnego wzoru, który kupiłam i oryginalnej islandzkiej wełny. Nie dajmy się zwariować. 

W każdym razie, skoro zima nie odpuszcza, to na druty wskoczył kolejny sweter z Lettlopi, ten sam wzór (Riddari) ale w innej kombinacji kolorystycznej. Szybko przybywa, więc jest szansa, że może zdążę go ponosić jeszcze tej zimy. 


 

2025-12-31

Podsumowanie roku

Grudzień skłania ku refleksji nad mijającym rokiem. W świątecznym szale przygotowań, ale także już na spokojnie po świętach, przygotowuję nowy planer w typie bullet journalu na rok 2026 i nieuchronnie prowadzi mnie to ku podsumowaniom wszelakim. 

Jaki 2025 był dziewiarsko? Ile zrobiłam? Ile metrów nici udało mi się w tym czasie przerobić? Odpowiedź na ostatnie pytanie jest najtrudniejsza, bo jak zwykle początkowa zdolność zapisywania wszystkiego pod koniec roku kończy się tym, że bardzo trudno zmierzyć i zważyć każdy projekt, każdy moteczek włóczki, kordonka, nici. Było tego mnóstwo. Z perspektywy czasu ani za dużo ani za mało. Tak, jestem zadowolona z tego, co zrobiłam. Było kilka takich projektów, które poszły do sprucia mimo zaawansowanego stanu i cóż, nie żałuję, lepiej spruć i poprawić, niż ukończyć projekt, który byłby nienoszony.

Gdybym miała wymienić jedną porażkę to byłoby to stchórzenie przed wystawieniem swojego własnego stanowiska na kiermaszu adwentowym w Oli szkole.  Mam kilka rzeczy, które fajnie by było komuś odsprzedać, bo bardzo lubię robić chusty na szydełku, ale sama ich nie noszę i nawet jeśli jedną zatrzymałam dla siebie to pozostałe mogłyby znaleźć nowe właścicielki. 

Jakich projektów jeszcze tu nie zdążyłam pokazać? 

Kilka par skarpetek, w tym takie które powstały naprawdę dawno temu, ale nie miałam okazji zrobić im zdjęć. 


 1. Skarpetki na bazie mojego autorskiego wzoru The Aran Socks  - z włóczki Laines du Nord Watercolor Sock w kolorze 200, na drutach 2,25


 2. Żakardowe skarpetki dla Oli na bazie wzoru rozrysowanego własnoręcznie przeze mnie - wyszło średnio ze względu na kawałki kontrastowej nici, które nie są wcale kontrastowe i zlewają się z tłem, ale Ola i tak w nich tylko sypia, więc.. who cares? Włóczka Filcolana Arwetta Classic (prawdopodobnie marcepan) plus Hot Socks Madena w kolorze Berry Lagoon, z której skarpety pokazywałam już na początku tego roku. Druty 2,00 mm. 

 



 3. i 4. to skarpety z włóczek Drops Fiesta - szaro-niebieski to kolor 36 (mountain mist) a drugie to kolor 40 (sunny memories). Obie pary ważą po 84 gramy (=184,8 m) przerabiane były na drutach 3,00 mm wg bliżej nieokreślonej własnej koncepcji. 


 5. Kolejne żakardowe skarpety z włóczki Jawool Superwash w kolorze białym i grafitowym wg własnego wzoru, który x lat temu rozrysowałam. Dzięki temu, że zamieniłam im kolory (ah, jak ja to lubię!) to udało mi się zużyć po niemal jednym moteczku każdej z włóczek. Powędrowały do mojej siostry, jako prezent gwiazdkowy.

I jeśli chodzi o skarpety to by było na tyle, więc została mi do pokazania: 


 Czapka Stockholm Hat zrobiona na drutach 4,00 mm z połączenia trzech nitek: Drops Lima (9029) + Drops Kid-Silk (60) + Rico Design Make it Blumchen (13). To również był prezent gwiazdkowy dla siostry, ale wyszła tak miła i puszysta, że fajnie by było pokusić się o własną wersję. 

Prezentowana wcześniej czapka powstała po tym jak zaczęłam pracę nad tym kardiganem - Champagne Cardigan od PetiteKnit i musiałam domówić włóczki, bo byłam przekonana, że tych które mam mi by nie wystarczyło (pomyliłam się o kilka metrów w przypadku Limy - Kid-Silk zużyłam nawet mniej). Ten sweter stanowi takie ukoronowanie tego mojego dziergania w tym roku. To jedyny sweter, który udało mi się dla siebie zrobić i projekt, który miałam na oku już od dawna. Nie jestem jednak w pełni z niego zadowolona, bo wymagana próbka oznaczała u mnie dzierganie na drutach 4,00 mm a sama listwa na 3,00 mm - dzianina wyszła miejscami tak zbita, że praktycznie wygląda jak sfilcowana po praniu. Niemniej sweter jest ciepły i wygodny, więc będzie noszony, a o to w tym całym dzierganiu przecież chodzi. 

I na koniec kilka kolaży poczynionych na kiermasz śnieżynek na szydełku z różnych rodzajów kordonków. 



 

 

2025-10-23

Raport z frontu robótkowego (7)

 Nim do końca przeminie październik przychodzę by złożyć kolejny raport z tego mojego dziergania. 

W pierwszej kolejności o swetrze, który wydziergałam dla Oli z włóczki Drops Fiesta w kolorze 37 (fairy lights) na drutach 4,00 i 3,50 mm ze wzoru Eva Cardigan Junior od Petite Knit. Na sweter w rozmiarze dla 10-latki zużyłam nieco ponad 7 motków (360 gram) i z efektu jestem bardzo, bardzo zadowolona. A co ważniejsze, zadowolona jest również Ola i chętnie nosi swój nowy sweter do szkoły. Wzór ma ciekawą konstrukcję ramion, tzw. european shoulders, dzięki czemu dobrze trzyma się na ramionach i ogólnie dobrze leży na człowieku. Kupiłam sobie także wersję dla dorosłych, więc niewątpliwie pokuszę się o wersję dla siebie, a niewykluczone również, że i dla Oli zrobię jeszcze jeden taki sweter. Drops Fiesta jest bardzo ciekawą i godną uwagi włóczką - jest miękka i niegryząca a dodatek nylonu zdaje się zapewniać pewną wytrzymałość - mimo intensywnego noszenia do szkoły nie widać póki co oznak zmechacenia. Biorąc pod uwagę jak korzystnie wychodzi cenowo na promocji dropsa to naprawdę fajna, ekonomiczna włóczka. 




 Kolejna ukończona przeze mnie rzecz to bluzeczka ze wzoru Anker's Summer Shirt również od Petite Knit z włóczki Line od Sandnes Garn w kolorze 2331. Na bluzeczkę w rozmiarze L użyłam nieco ponad 6 motków dziergając na drutach 4,00  mm. Wzór jest równie ciekawy i bluzeczka powstała w zawrotnie szybkim tempie. Niestety szybkie ochłodzenie sprawiło, że nie miałam okazji zbyt często jej ponosić tej jesieni, więc nie wiem czy taka grubsza włóczka w wydaniu letnim ma sens, czy zostanę jednak przy cieńszej wersji (tynn line). 



 

I jeszcze jeden projekt, który ukończyłam i został zaanektowany przez Olę zanim doczekał się choćby blokowania, ale to akurat żaden problem. Otóż, korzystając z urodzinowej promocji w sklepie Kokonki dorzuciłam do koszyka trzy motki czystego kaszmiru od Cardiff z myślą o zrobieniu sobie luksusowej, ciepłej choć cienkiej czapki. I taka czapka powstała. Nie powiem, że dość szybko, bo szczerze to nie przerabiało mi się jej jakoś szczególnie fajnie - ten kaszmir jest niewątpliwie milutki i puchaty, ale jednak cienki i jedna nitka na drutach 3,00 mm to jak na mój gust to za mało. Improwizowałam wzór Hipster hat od Petite Knit bo ilość oczek jest inna, więc również redukcję oczek musiałam sobie przeliczyć, ale efekt końcowy wyszedł fajnie, a Ola bardzo ją polubiła i nosi ją nawet wtedy, gdy niekoniecznie jest taka potrzeba. Dla dopełnienia kronikarskiego obowiązku - Cashmere Classic od Cardiff w kolorze 543 i nieco ponad 2 motki włóczki. 

 

W październiku udało mi się skończyć kolejną chustę na szydełku. Następna jest już również w trakcie. Zaliczyłam również spektakularne prucie, ale o tym w następnym raporcie. 

 


 

(11)

Zerkam wstecz i mam wrażenie, że w tym roku udaje mi się kończyć o wiele więcej projektów niż jeszcze rok wcześniej. Nie wiem z czego to wyn...